piątek, 15 sierpnia 2014

5. Największy przegrany

Niall podszedł do niej  i kucnął przy jej wózku.
- Dasz radę. – Posłał jej pokrzepiający uśmiech.  - A ja przypilnuję, żebyś go nie spotkała. Nawet nie będzie wiedział, że tu jesteś . Nie martw się.
- Jak chcesz to zrobić?
- Dzisiaj nagrywamy solówki, więc on będzie w innym pomieszczeniu – dziewczyna odetchnęła z ulgą.
- W takim razie okej.
Kiedy znaleźli się w budynku Jade zobaczyła zagracony korytarz prowadzący do wielu sal, na których drzwiach były wypisane tabliczki informujące co gdzie się znajduje. Nie miała pojęcia, że studio nagrań może być tak wielkie. Niall pokierował ją do jednego z pomieszczeń. Otworzył przed nią drzwi, a potem wszedł zaraz po niej.  W sali siedziało dwóch mężczyzn.
- Cześć – przywitał się blondyn. – to Jade, pobędzie dzisiaj trochę z nami. – Mężczyźni wstali, by podejść do brunetki przywitać się.
- Cześć, Jade. Jestem Mark, a to Jake. Ja jestem tekściarzem, a on dźwiękowcem.
- Miło was poznać, panowie – uśmiechnęła się Jade po uściśnięciu dłoni.
- Przyjemność jest po naszej stronie. W końcu przyszło nam spędzić czas z kimś normalnym – powiedział Jake, a Mark przytaknął mu, śmiejąc się.
- Sugerujecie coś? – wtrącił się Niall z udawaną irytacją - Jestem nienormalny?
- Skoro tak mówisz, to… no cóż Horan przyznam ci rację. – Kolejne 5 minut minęło na wzajemnych docinkach. Jade próbował się nie śmiać, ale słysząc to, co do siebie mówią po prostu nie mogła. Zastanawiała się, czy to zawsze tak wygląda. Po jakimś czasie w końcu się uspokoili.
- No Nialler! Koniec tego, bierzemy się do roboty. Chyba, że chcesz tu siedzieć do rana – Niall przytaknął na znak, że jest gotów. Podszedł do dziewczyny.
- Zostawiam cię tu z tymi frajerami, ok? 
- Horan słyszałem! – krzyknął Mark, a Jade roześmiała się.
- Może być.  – Dziewczyna została wraz z dwoma mężczyznami w reżyserce, a Niall wszedł do studia nagraniowego, które było oddzielone grubą szybą.  W pomieszczeniu, w którym była, znajdowały się przeróżne urządzenia do nagrywania, obróbki i miksowania dźwięków. Mark powiedział, że może zająć miejsce pomiędzy nimi, dzięki temu będzie mogła wszystko lepiej obserwować.
- Niall możemy zaczynać?
- Chwila! – Chłopak założył słuchawki na uszy i pokazał kciuk na znak, że jest już gotowy.
- No to ciągniemy to, co wczoraj – Jake zaczął ustawiać jakieś przyciski, o których Jade nie miała pojęcia do czego służą. Wydawało jej się, że jest ich cała masa  i zastanawiała się jak Jake może się 
w tym połapać.

 - Niall, start! – Nie mogła powiedzieć, że nie ciekawiło jej to.  Coś sprawiało, że mimo tego co wcześniej powiedziała, chciała usłyszeć jego głos.  Nie spodziewała się jednak, że jest w tym naprawdę dobry, może oczekiwała, że skompromituje się przy niej. Poniesie małą porażkę, a ona będzie mogła go wyśmiać, zawstydzić. Ale gdy zaczął śpiewać  przekonała się jak bardzo się myliła. Jego głos był czysty, i niespodziewanie przyjemny, i  jakby tajemniczy. I naprawdę, naprawdę mogła by tego słuchać.  Już kiedyś słyszała jakąś ich piosenkę, ale on nie zapadł jej w pamięć. Dopiero po wypadku dowiadywała się więcej o zespole. Chciała wiedzieć komu zawdzięcza wózek.  Potem przesłuchała kilka ich piosenek,  wszystkie kręciły się wokół jednego tematu, oczywiście pieprzona miłość.  Łatwo było znienawidzić  ładne buzie z TV i przykleić im odpowiednią naklejkę. Ale w końcu zjawił się  on u niej w domu i chciał wszystko naprawić.  I już wiedziała, że nie jest do końca kimś kogo sobie wyobraziła. Nie zwracała uwagi na słowa, słuchała tylko jego głosu, który tak bardzo ją zadziwił.  Można by powiedzieć , że słuchając tego, była jak zaczarowana.  Siedziała pośród dwóch mężczyzn, ale oczy miała wlepione na tego, który stał za szybą. 
- Stop! Niall musisz zaśpiewać to trochę wyżej – Mark przerwał mu. 
- Dobra, spróbuję.
- Zacznij od nowa. - Zanim Mark stwierdził, że w końcu ma wersję, która się nadaje, minęły 2 godziny. Jade nie mogła uwierzyć, że tyle zajmuję nagranie jednej zwrotki i jakie to musi być męczące: śpiewanie w kółko jedno i to samo, aż do uzyskania idealnej wersji.
- No możecie się zbierać, w końcu mamy to.
- Ok, to lecimy – powiedział Niall. A Mark i Jake przytuli na pożegnanie Jade.
- Pa chłopaki – uśmiechnęła się do nich, a blondyn machnął ręką na odchodne. Wyszli 
z pomieszczenia i znów znaleźli się na korytarzu.

- Chcesz jakąś kawę albo coś?  - spytał Niall.
- Tak, może być kawa. Chciałam jeszcze skorzystać z ubikacji. Jest tu gdzieś? – Jade rozglądnęła się wokół siebie.
-  Czwarte drzwi na prawo. Poczekać na ciebie tutaj?
- Nie. Możesz iść po kawę.
-Będę tu za kwadrans. Tylko się nie zgub.  – Brunetka skinęła głową i udała się w stronę ubikacji.  Jednak kiedy wróciła, Nialla jeszcze nie było. Nagle światła w korytarzu zaczęły migać, aby po chwili całkiem zgasnąć. Dziewczynę ogarnęła ciemność.  Fantastycznie, jest sama w ciemnym korytarzu 
i w dodatku na wózku. Pomyślała, że czuje się, jakby była bohaterką jakiegoś  durnego horroru.  Po chwili usłyszała otwieranie drzwi jednego z pomieszczeń.

- Jest tu ktoś? - dało się słyszeć czyjeś kroki.
- Tak. Szlag by to trafił, znów musieli wyłączyć prąd! – Jade usłyszała męski głos, w którym rozbrzmiewała pretensja.
- Masz telefon albo coś, żeby tu poświecić?
- Mam, ale padł mi jakieś 15 minut temu, więc nic z tego nie będzie.
-  A ja oczywiście zapomniałam swojego wziąć z domu…
- Czyżby skleroza? – zażartował nieznajomy, a dziewczyna zaśmiała się.
- Zapewne to właśnie to . Myślałam, żeby spróbować wyjść z tego korytarza, ale tu gdzieś koło mnie są jakieś sprzęty, a ja nie chcę ich rozwalić. Mógłbyś je przesunąć?
- A sama nie możesz się ruszyć i tego zrobić? – powiedział żartobliwym tonem.
- No właśnie, tak jakby nie mogę.  – Jade ogarnęła irytacja.
- Dlaczego?
-  O, to zabawna historia. Tak się składa, że siedzę sobie na takim wygodnym fotelu, innym znanym jako wózek inwalidzki, i owszem mogłabym to zrobić, ale musiałabym się bardzo, ale to bardzo wysilić, żeby to poprzesuwać. Mogło by się również zdarzyć, że spadłabym i prawdopodobnie utknęłabym na podłodze, czekając na zbawienie. – Dziewczyna pokusiła się o sarkazm, ale chłopak nic nie odpowiedział. – Zabrakło ci inteligentnych odpowiedzi? Nie martw się,  nie zarazisz się kalectwem.  – Nie wiedziała, co w nią wstąpiło, ale czuła potrzeba wyżycia się na kimś. Co z tego, że nawet go nie znała? Chłopak jednak znów nic nie odpowiedział, podszedł tylko i odsunął rzeczy, które znajdowały się wokół niej.  – Dziękuję. – Teraz zawstydziła się swoimi poprzednimi słowami.
-  Nie ma za co. – Dopiero teraz przemówił .W tej samej chwili prąd znów został włączony. Korytarz rozświetlił się blaskiem lamp, a Jade zobaczyła z kim rozmawia. Była porażona tym kogo zobaczyła.  To on stał przed nią. Louis Tomilnson , ten, z którym spotkania obawiała się odkąd tu przyszła. Jeszcze przed chwilą prowadził z nią rozmowę.  Miał wzrok wlepiony w podłogę. Po chwili podniósł głowę i spojrzał na nią. Mierzyli się wzorkiem, dopóki nie usłyszeli czyichś kroków. Odwrócili się i zobaczyli Nialla, trzymającego w rękach dwie kawy i  idącego w ich stronę.  On też był zszokowany tym, co ujrzał.
- Co tu robisz?  - spytał blondyn, kiedy do nich dołączył.
- To co zawsze Niall, ale widzę, że ty bawisz się w organizację charytatywną.
- Louis zamknij mordę!  – Chłopak zdenerwował się.  Jego przyjaciel zachowywał się jak dupek, a Jade musiała tego słuchać. Było mu wstyd, wiedział że brunetka długo nie zapomni tego okropnego spotkania. Teraz wyrzucał sobie, że się nie pośpieszył. Może gdyby przyszedł tu wcześniej, Louis nie zdążyłby się pojawić.  Chciał coś jeszcze mu powiedzieć, ale Jade ruszyła wózkiem w stronę wyjścia. Obejrzał się jeszcze na Louisa i zmierzył go wściekłym wzrokiem, a potem pobiegł za dziewczyną.  Tomlinson został sam na korytarzu, odwrócił się w stronę ściany i oparł o nią ręce. Wziął głęboki oddech, by się uspokoić, ale to nic nie dało.  Był zdenerwowany, poirytowany, wściekły i  rozczarowany, rozczarowany sobą...

                                                                         ***

Próbowała, naprawdę próbowała nie płakać, ale kiedy usłyszała słowa Louisa, po prostu nie mogła. Przynajmniej on nie zobaczył jej łez. Jade udało się wyjść zanim zaczęła płakać. Chciała być twarda, chciała mu coś powiedzieć, ale nie udało się. Wystarczyło kilka jego słów, by ją zranić.  „Widzę, że bawisz się w organizację charytatywną”  echem powtarzało się w jej głowie. Poczuła się nic nie warta.
Zatrzymała się przy samochodzie Nialla, zaraz potem chłopak znalazł się przy niej. Nie chciała, żeby na nią patrzył. Miała wrażenie jakby doznała największego upokorzenia w jej życiu. Blondyn widząc jej łzy, starł je dłonią z policzka i mocno ją przytulił. O dziwo Jade nie odepchnęła go tylko jeszcze bardziej do niego przylgnęła. Potrzebowała tego, by ktoś okazał jej trochę otuchy  i wsparcia, a on właśnie to zrobił. Wziął ją na ręce i posadził bezpiecznie w aucie. Przez całą drogę powrotną milczeli. Jade nie chciała rozmawiać, a on to rozumiał. Obwiniał siebie za to co się stało. Słyszał jak cały czas pociąga nosem i próbuje się uspokoić, ale nie może. Nowe łzy napływają jej do oczu.  Kiedy znaleźli się pod domem dziewczyny znów wziął ją na ręce, ale tym razem nie posadził jej na wózku tylko wniósł do domu, w którym jeszcze nikogo nie było. Wszedł do pokoju Jade  i położył ją na łóżku. Brunetka obróciła się na bok i schowała głowę do poduszki. Niall domyślił się, że teraz potrzebuje samotności. Pogłaskał ją po włosach i powiedział:
- Przepraszam Jade. – Po tych słowach wstał i wyszedł z pokoju. 

                                                                         ***

Są rzeczy, których nie można przewidzieć, i owe spotkanie właśnie do takich rzeczy należało. Nie spodziewał się tego.  Po tym jak zostawił list w szpitalu, nie miał zamiaru zobaczyć jej nigdy więcej.  Chciał zapomnieć, wymazać pamięci. Ale los czasami płata nam figle i my nie mamy nic do powiedzenia w tej kwestii. W jego głowie powstawało wiele myśli, które zaczynały się od gdyby, ale „gdyby” nigdy nic nie zmienia.  Pozostawia tylko, niesmak  świadomości, że coś mogło potoczyć się inaczej.  Wtedy na korytarzu,  w momencie, w którym wspomniała, że jest na wózku domyślił się, że to musi być ona. Bał się.  Przerażała go myśli, jak Jade zareaguje, gdy dowie się, że rozmawia właśnie z nim.  Miał świadomość, że dla niej jest potworem i tchórzem i choć próbował wymazać  wszystko, co było związane z nią, to w podświadomości myślał o sobie właśnie w ten sposób.  Potwór i tchórz, cholerny tchórz nic więcej.  Zasłaniał swoje prawdziwe emocje arogancją. To dlatego tak zareagował, przecież nie chciał tego powiedzieć.  Zrobił to. Wiedział, że rani ją po raz kolejny.  Nigdy nie chciał nikomu wyrządzić krzywdy, ale „nigdy”,  tak naprawdę nigdy nie jest pewne.  Czuł się jak ostatni dureń, który przejmuję się tylko sobą i wiedział, że to jest nie w porządku . Jednak jeszcze nie był gotowy na to, aby zmierzyć się z prawdą. Na początku wyśmiał pomysł Nialla i miał nadzieję,  że przyjaciel zrezygnuje ze swojego planu, ale nie udało się go przekonać.  Choć nie przyznawał się do tego nawet przed sobą, podziwiał blondyna za jego decyzję. Widział jaki jest zdeterminowany w tym co robi. Założył się z nim i myślał, że wygra, ale nagle uświadomił sobie, że tak naprawdę to on będzie przegranym bez względu na to co się wydarzy, bo Niall przynajmniej podjął próbę.  Miał świadomość, że przyjacielowi wcale nie zależy na ich zakładzie, tak naprawdę to nie on był ważny. Ważna była ona, ważne było jej wybaczenie i oto toczyła się walka.  Niall skupił się właśnie na niej, ale nie na obsesyjnym myśleniu jak wygrać.  Bo wiedział, że tak naprawdę zdobędzie wszystko, jeśli tylko ona zdoła mu wybaczyć. Louis uświadomił sobie że, jeśli nic nie zrobi to właśnie on będzie największym przegranym.

_______________________________________________________________

Rozdział trochę krótszy niż poprzednio, ale tak go zaplanowałam. Nie mogłam go przedłużyć. 
Wiem, że liczyliście na coś znaczniej dłuższego ale może następny rozdział wyjdzie bardziej obszerny. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Ich liczba nie była powalająca ale myślę, że więcej w tym winy mojej niż czytelników. W końcu blog był zawieszony przez bardzo długi czas i pewnie większość zdążyła odejść. Tym bardziej chcę podziękować tym którzy zostali. Bardzo proszę wszystkich, którzy przeczytają rozdział aby zostawili choć malutki komentarz. Po boku bloga możecie twittować  o tym blogu - #TRUSTff, było by mi bardzo miło... To chyba tyle :))


28 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :*
    Może nie należy do najdłuższych, ale jest konkretny i dużo w nim zawarłaś mimo to.
    Ta historia mnie mocno nurtuje, bo jest nietypowa.
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uh uwielbiam cię? To chyba mało powiedziane. Rozdział jest perfekcyjny i nie ważne, czy będzie długi, czy nie dla mnie jest genialny.
    Louis jest dupkiem. Niezaprzeczalnie i w stu procentach, choć rozumiem go. Stara się obronić przed poczuciem winy i w sumie wszystkimi uczuciami w stosunku do Jade.
    Mam nadzieję, że wrócisz tu niedługo xx
    PS: W przeciwieństwie do Lou Niall zachowuje się, jak człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy5:21 PM

    hejoooo!!!! wchodzę na bloga a tu taka miła niespodzianka !! bardzo się cieszę że już dodałaś rozdział. tych pozytywnych rzeczy jest bardzo dużo. cieszy mnie fakt że piszesz z różnych perspektyw. ja bym np. wolała żeby to były myśli bohaterów a nie takiego jakby narratora ale to jest drobny szczegół. co do treści to nie ma się do czego przyczepić!! ciekawa tylko jestem czy Horan zrobi Louisowi awanturę i czy Louis też zechce naprawić błędy przeszłości....
    Naprawdę świetne ff i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ;)
    tt: @olciiiia97

    P.S. małą ilością komentarzy się na razie nie przejmuj, na pewno zdobędziesz nowych czytelników ;) cieszę się że nie zrezygnowałam z czytania bo to byłby błąd ;* ( a miałam już kilka razy taki zamiar ;/) ILY x

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny choć krótki. Louis zachował się jak dupek. ;* czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Per-fect ! Mam nadzieję, że kolejny rozdział ukaże się jak najszybciej. xoxo

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne! Lou zachował się jak egoistyczny dupek. Czemu z tego pomieszczenia nie mógł wyjść na przykład Liam, Zayn czy Hazza???
    Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy7:22 AM

    Świetny rozdział ;D
    Louis co prawda zachował się jak skończony dupek, ale rozumiem go, nie spodziewał się tak nagłego spotkania, a słowa które wypowiedziały nie były w ogóle przemyślane, a wystarczyły by Jade poczuła się strasznie..
    Strasznie jej współczuję..
    Do tego Niall obwinia się o to nagle spotkanie..
    Do następnego xd // @annxdd

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy8:00 AM

    Wspaniały rozdział. Uwielbiam to opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej, trafiłam na to opowiadanie zupełnie przypadkowo, ale... zakochałam się. Lou zachował się jak kretyn, totalny egoista. Współczuję głównej bohaterce, że musiała być świadkiem tego, co Louis powiedział Niallowi.
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. Będę tu zaglądać chyba codziennie.
    Pozdrawiam i życzę weny, Lariste :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy2:41 AM

    wiesz co, jest godzina 2:30 a ja zamiast spać bo już przed 6 wstaję (genialne wakacje, no wiem) czytam ten rozdział i z jakiegoś powodu walczę ze łzami. nie wiem czemu bo nie mu tu miłosnych scen, tragicznej śmierci czy może rozjechanego psa (jak to brzmi) ale ta część jest tak genialnie napisana, wydaje się taka prawdziwa i wgl zachowanie Nialla to gdy raz potrafi być taki nieśmiały chwile potem stanowczy by następnie stać się tak cholernie słodkim i opiekuńczym (nie wiem może to nie ma żadnego sensu, to co właśnie napisałam, ale jak dla mnie...) to było wspaniałe

    OdpowiedzUsuń
  11. wczoraj znalazłam twojego bloga jak i twojej siostry. i powiem tyle. DZIĘKUJĘ że je znalazłam. przeczytałam je oba tego samego dnia i jestem pod przeogromnym wrażeniem tak ogromnego talentu jaki macie. Twoje opowiadanie jest po prostu zajebiste nie wiem jak inaczej je określić. już je zaobserwowałam. obiecuję że na pewno będę czytać bo jest jedyne w swoim rodzaju. niepowtarzalne. Weny życzę jak najwięcej i z niecierpliwością czekam na kolejny boski rozdział. mam nadzieję że Jade zaufa Niallowi. :)
    kocham kocham i jeszcze raz kocham wszystko co jest związane z tym blogiem i TOBĄ :************

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaprosiłaś mnie więc jestem :) Wczoraj wieczorem przeczytałam wszystkie rozdziały i jestem pod wrażeniem! Już uwielbiam twój blog, ma niesamowitą i nie spotykalną jak dla mnie fabułę. Naprawdę mi się podoba. Od teraz masz nową stałą czytelniczkę.
    Pozdrawiam ~ Jade.♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy10:00 PM

    Czesc! :D Bardzo fajny blog. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zostałaś nominowana do Liebster Award.
    Gratuluję! ♥
    Więcej informacji u mnie na blogu!
    http://crazzy-mofos.blogspot.com/2014/08/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny! Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy8:59 PM

    Gdzie rozdział? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojeju! Świetny rozdział! Czekam na kolejny! Zostałaś nominowana do Liebster Awards! http://fanfiction-zayn-malik-angel.blogspot.com/p/liebster-awards-1.html <---- Więcej informacji tutaj!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zostałaś nominowana do LBA więcej informacji na same-secrets.blogspot.com

    P.S.
    Rozdział cudowny.*.*
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jezuu ! Tak sb przeglądam moje notatki i tutaj tak wyskakuje ten blog, wchodzę w linka a tu 2 nowe rozdziały *--*.

    Superr <3. Czekam na nexta :).

    Kocham i pozdrawiam <3.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział, z resztą cały blog jest zajebisty. Niall jest taki kochany, że podjął się tej próby ♥ już nie mogę się doczekać na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Niesamowite!
    Czy moglabys mnie informowac o nowym poscie mailowo? Jesli to nie problem dla ciebie: )
    marcisziza@gmail.com
    Weny!
    I.

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy9:49 PM

    cudowne to ff *.* czekam na następny rozdział i życzę weny :)
    Joanna <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne ff. Ciekawe jak dalej to wszystko się potoczy. Czekam na next z niecierpliwością. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K